poniedziałek, 12 września 2011

Kask

Byliśmy w Berlinie. Nie była to zwykła wycieczka tylko wyjazd w sprawie krzywej główki Szymka. Wcześniej szukaliśmy pomocy w Polsce, ale wszyscy bagatelizowali problem twierdząc, że z krzywą główką się żyje. My jednak postanowiliśmy za wszelka cenę pomoc młodemu. Znaleźliśmy klinikę w Niemczech w której zakładają dzieciom kaski ortopedyczne. Nie będę się wdawała w szczegóły, ale mamy człowieka w kasku :)
Kask ma swoje dodatkowe zalety. Ochrania głowę Szymka kiedy zawodnik wali łepkiem w co popadnie. Nie straszna mu podłoga, szczebelki w łóżeczku i głowa brata.


A swoją droga Berlin podobał się całej piątce. Mówię to również w imieniu chłopców, bo jakby byli świadomi to z pewnością byliby zachwyceni :) Miasto bardzo ładne, ludzie fajni, ogromna ilość rowerów i ścieżek, szkoda tylko ze po niemiecku gadają :)
Natomiast podróż była koszmarna. Zamiast 6h jechaliśmy w jedna stronę 9h a w drugą 11h. Ulewa, korki, 2 wypadki i nie mieliśmy skąd wziąć gorącej wody na mleko. Z powodu wypadku staliśmy 2 h w takim korku, który się wcale nie ruszał i karmiliśmy dzieci soczkami bananowymi. Masakra! Mam nadzieję, że kolejny wyjazd obejdzie się bez przeszkód.