niedziela, 9 października 2011
Berlin nie dla cwaniaków :)
Zostaliśmy z Mikołajem sami na włościach. Szymuś pojechał z tatą i babcią Haliną do Berlina dopasować kask. Mieliśmy jechać we troje a M miał zostać z babciami, ale mama wymyśliła, że może odpocząć, zrelaksować się, pobyczyć, leżeć do góry brzuchem, leniuchować, wałkonić się, zbijać bąki, ogólnie nic nie robić :D Zostałam więc z M w domu.
Z jednym dzieckiem to jest chyba klawe życie. Jakby dzidziuś był taki jak M, który lubi sobie pospać to spalibyśmy całe dnie. Natomiast z Sz wszędzie bym biegała, bo on jest lżejszy, ale mam dwóch super chłopaków i też jest klawo :)