wtorek, 2 sierpnia 2011

Ciężki dzień - kolejny z wielu...

To był bardzo ciężki dzień. Od rana nie mogłam się z niczym wyrobić. Na 16 byliśmy umówieni do hepatologa. Wizyta był żenująca. Pani doktor wiedziała mniej od nas a w zasadzie od taty Michała, który wszystko sprawdza w internecie i konsultuje z kolegą lekarzem :)

Odstawiamy leki na wątrobę. Za miesiąc zrobimy badania i dowiemy się czy wątróbka podjęła samodzielną pracę.

Wróciliśmy do domu i się zaczęło... biedny Mikołajek zaczął wyć :( zasnął „wykończony“ dopiero około 22. Szymuś tak się zmęczył tym zamieszaniem i hałasem, że położony do łóżeczka od razu usnął. Bez smoka!
Trzeba kupić łóżeczko, bo ja dostaje klaustrofobii patrząc na ściśniętego w kołysce Szymusia.