piątek, 12 sierpnia 2011

delikatny chłopak

Byłam dziś z Szymkiem oddać krew, tzn. Szymuś ją oddawał, a mama kibicowała. Robiliśmy dużo badań i trzeba było wypompować mu, aż 2 wielkie fiolki, jak dla dorosłych. Pani była przejęta równie mocno jak ja albo bardziej. Zapytała nawet czy jestem pewna, że chcę zrobić mu aż tyle badań. Ja pewna nie byłam, ale tato Michał owszem.
Mama musiała mocno trzymać chłopca, bo był gotów uciec z leżanki. Strasznie się szarpał i płakał. Płakał? Szymuś wył! Serce się mamie kroiło z żalu, ale pani nie pozwoliła go uspokajać, bo jak krzyczał i się denerwował to krew lepiej krążyła i szybciej zapełniała folki. Pani bardzo mocno uciskała rączkę Szymusia. Chłopak ma skórę po ojcu. Delikatną jak porcelana. Nawet najmniejsze uderzenie i już panowie mają sińce. "Księżniczki na ziarnku grochu" :)
Teraz Szymuś wygląda jakby był bity. Jego rączka jest sina z krwawymi wylewami. No cóż... rodzina patologiczna - biją dziecko :)