sobota, 20 sierpnia 2011


Kilka dni temu Michał zawiózł chłopców do parku, zostawił z dziadkami, a sam wrócił do domu. Odkąd są dzieci to jeszcze nie byliśmy w takiej sytuacji. Było no nie wiem jak... cicho :)
Nic szczególnego nie robiliśmy ;) tylko zjedliśmy spokojnie obiad. Bez dzieci patrzących na nas z fotelików albo biegania co chwila do sypialni żeby ich uspokajać.

Dziś znów byliśmy sami w domu. Mieliśmy w tym czasie we dwoje pochodzić po sklepach i skorzystać z ostatnich przecen. Byliśmy przyszykowani, ale przed wyjściem podjęliśmy decyzję o pozostaniu w domu. Dla odmiany poszliśmy spać :)
.

pierwszy w życiu 'syfek' :)