Dziś spędziliśmy kilka godzin poza domem. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że wszyscy czworo jedliśmy obiad w restauracji. Chłopcy mleko a rodzice coś bardziej wyszukanego. Na pierwszy raz wybraliśmy miejsce nam znajome czyli Rozario's wuja Jarka :) Zabraliśmy mleko w proszku i przygotowaliśmy jedzonko na miejscu. Panowie byli lekko rozkojarzeni i nie zjedli wszystkiego, ale na deser były owocki a na nie znalazło się miejsce w brzuszkach :)
Wróciliśmy do domu wykończeni. Wszyscy czworo.
Mikołaj bez problemu przekręca się z pleców na brzuchol. Odwrotnie jeszcze nie potrafi, ale podejmuje próby.