niedziela, 14 sierpnia 2011

Gówniana historia ;D

Sz siedzi sobie sympatycznie w foteliku. Patrzę a tu coś ciemnego na nóżce. Przyglądam się... a tu wszystko w gówienku! Młody zrobił kupę, która wypłynęła i ubrudziła fotelik, ubranko, kolanko, a w zasadzie cala nóżkę, skarpetkę, rączkę z łokietkiem włącznie :) fuj! było co robić! trzeba było się wykapać w całości :) dobrze, że rączka nie powędrowała do buzi. chyba tam nie trafiła bo pyszczek był czysty... chyba :)

Poza tym dzień był przyjemny :)
Popołudniu pojechaliśmy z wizytą do Tymka i Matiego oraz ich sympatycznych rodziców. Przyjechaliśmy z pustymi torbami a wyjechaliśmy z pełnymi. Dostaliśmy (nie po raz pierwszy) torby ubrań, zabawek i super fotelik. Podczas spaceru mamę pogryzły komary :) Mama lubi pisać o sobie w trzeciej osobie ;)



Dziś pierwszy raz chłopcy jedli z jednego talerzyka i tą samą łyżeczką. Do tej pory jakoś nie mogłam się przełamać, ale było trudniej i któryś zawsze musiał czekać na jedzonko. Teraz chłopcy będą  jeść w tym samym czasie. Jedna łyżeczka dla Mikołajka, druga dla Szymutka. Próchnica nam nie straszna ;P
Kliknij: Próchnica nam nie straszna :)

Szymuś lubi swoją nianię ;)